KATEGORIE

Jak Tajlandia i Kambodża sprawiły, że mój apetyt na życie rośnie

Bogactwo architektury i kreatywność Tajów są oszałamiające. Od zawsze fascynowała mnie inność, inna kultura, język i obyczaje. W Tajlandii największe na mnie wrażenie zrobili ludzie, ich życzliwość i pogoda ducha. Cieszą się drobnymi rzeczami, są dalecy od naszej polskiej pychy i obłudy.

Tajowie są przedsiębiorczy, większość z nich prowadzi swój biznes. Zazwyczaj jest to jakiś straganik obwoźny, przy którym zbiera się cała rodzina. W pracy spędzają całe dnie, a czasami i noce. Jednakże towarzyszą temu pełne śmiechu i radości spotkania ze znajomymi oraz celebrowanie rodzinnych uroczystości.

Szereg straganików © Małgorzata Kicińska

Kampong Phluk, pływająca wioska w Kambodży

To jeden z przykładów takiej zaradności. Każdy z domów umieszczony jest na wysokich palach wbitych w wodę. Do większości z nich prowadzą wysokie drewniane schody typu drabina. Niektóre z nich pomalowane są od zewnątrz na kolorowo. Zauważyłam, że ich wnętrze jest ubogo wyposażone, jednak gdzie nie gdzie dało się zauważyć telewizor!

Woda dookoła jest brązowa. Niemniej nie przeszkadza to dzieciom w niej figlować. Niestety nasz przewodnik nie władał językiem angielskim, więc nie dowiedziałam się nawet gdzie znajduje się toaleta.

Kampong Phluk, pływające domy w Kambodży © Małgorzata Kicińska

Ludzie żyją wyłącznie z rybołówstwa, nie znają innej rzeczywistości. W okolicy jest szkoła, ale przyuczają się w niej wyłącznie w zakresie rybołówstwa. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego. Byłam zaintrygowana ich codziennością, zupełnie inną od naszej. Niestety spędziłam tam tylko kilka godzin. Gdyby istniała możliwość zamieszkania z tymi ludzi na kilka dni tak, aby poznać ich rutynę, to nie zawahałabym się!

Maya Bay, jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi

Zarówno w moim odczuciu, jak i powszechnie panującym. Czułam się tam, jak w raju. Niewielka zatoka ogrodzona z obu stron skalami, miękki i przyjemny piasek w kolorze beżowym oraz czysta, orzeźwiająca, krystaliczna woda.

Maya Bay © Małgorzata Kicińska

Co prawda miejsce to pełne było turystów, bo z uwagi na swoje niewielkie rozmiary nawet znikoma liczba turystów może dawać poczucie tłumu, ale ja nie zwracałam na nich uwagi. Byłam zbyt oczarowana pięknym krajobrazem.

Maya Bay © Małgorzata Kicińska

To w Maya Bay kręcony był film "Niebiańska Plaża" z Leonardo DiCaprio. Wcale się nie dziwię się, że filmowcy wybrali właśnie to miejsce.

Niesamowity kompleks świątynny Angkor

To kolejne miejsce, które zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Obiekt składa się z kilkunastu świątyni. Moją ulubioną jest Bayon, z uwagi na ilość znajdujących się tam płaskorzeźb. Mają one pozamykane oczy, a na ich ustach rysuje się delikatny uśmiech, tak jakby myślały o czymś przyjemnym.

Płaskorzeźba w świątyni Bayon © Małgorzata Kicińska

Ten widok wywoływał u mnie spokój i poczucie harmonii. Mogłabym spędzić tam nawet kilka godzin patrząc jedynie na te płaskorzeźby, jednak trzeba było jechać dalej.

Azja, Azja, Azja!

Grand Palace w Bankoku jest wyrazem kreatywności i duchowości Tajów. Kulturze tej towarzyszą różne stwory, które sprawiają, że byłam jeszcze bardziej zaciekawiona tym miejscem.

Stwory w Grand Palace © Małgorzata Kicińska

Warto zwrócić uwagę na architekturę panująca w Grand Palace. Tego nawet nie da opisać się słowami, bo każda świątynia jest wykonana w innym stylu, każda jest unikatowa i imponująca! Dominuje przepych i złoty kolor, niemniej widoczna jest cała gama kolorów.

Grand Palace © Małgorzata Kicińska

Dodatkowo, część tych budynków wykonana jest z materiału, który pięknie odbija promienie słońca. Powoduje to, że wszystko się błyszczy! Przez moment czułam się jak w bajce, oczarowana a jednocześnie rozkojarzona tłumami turystów.

Czym się tam poruszałyśmy?

W Azji wypróbowaliśmy każdego dostępnego środka komunikacyjnego, za wyjątkiem metra. Skuter był niesamowitym doświadczeniem i pozwolił nam swobodnie poruszać się po mieście. Początkowo założyłam kask, ale szybko zauważyłam, że nikt tego nie przestrzega.

Ulubiony przeze mnie środek komunikacji, skuter © Małgorzata Kicińska

Podróżowałyśmy też autobusami międzymiastowymi, które są na bardzo wysokim poziomie - skórzane fotele oraz klimatyzacja. Odbyłyśmy również rejs statkiem, a także zaliczyłyśmy przejażdżkę autobusem np. w Chinatown w Bangkoku spóźniłyśmy się na ostatni prom. Akurat spotkałyśmy mężczyznę, który również jechał autobusem do centrum w okolice Khao San Road, gdzie znajdował się nasz hotel. Nowy towarzysz z uśmiechem na ustach zapłacił nawet za nasze bilety autobusowe :)

Mój apetyt na życie rośnie

Uwielbiam poznawać lokalną społeczność. W Kanchanaburii jadąc z koleżanką na skuterze, poznałyśmy w korku ulicznym sympatyczną, parę Tajów po trzydziestce. Później, kiedy szukałyśmy miejsca do wypicia drinka, oni akurat w tym czasie biesiadowali przy długim stole pełnym znajomych. Widząc nas zaczęli machać i zaprosili do wspólnego ucztowania. To było niesamowite.

Biesiadowka z Tajami © Małgorzata Kicińska

Poznałam również sześćdziesięcioletnią Meire, która pochodziła z Izraela, jej ojcem był Polak. Meire podkreślała jak istotne jest by cieszyć się życiem i brać z niego garściami. Podróżowanie i poznawanie takich cudownych ludzi, którzy wpływają na mój światopogląd, pozwala mi się rozwijać i jest jednocześnie takie wspaniałe.

Takie sytuacje tylko w Azji

W Bangkoku pomimo usilnych prób naszego kierowcy byłyśmy spóźnione na samolot do Krabi. Wiedziałyśmy, że nie zdążymy oddać bagażu rejestrowego do luku bagażowego, bo robi się to na czterdzieści pięć minut przed planowanym lotem. Nie wiele myśląc wbiegłyśmy na lotnisko i udałyśmy się niczym tchu do kontroli, gdzie rzuciłyśmy wszystkie swoje bagaże, duży i mały plecak tłumacząc, że zaraz odleci nam samolot!

Lotnisko w Bangkoku © Jordan Haller / 500px

Ku naszemu zdziwieniu puścili nas z łącznie z około 20 kg bagażami. Samolot odlatywał o 18:00, my byłyśmy odprawione o 17:59. Podbiegłyśmy do Pana informując, że już jesteśmy. Ten, przysłał po nas auto oraz wstrzymał pilota z odlotem. Wszyscy pasażerowie tego lotu czekali na dwie Europejki! Udało się :) Jestem pewna, że taka sytuacja nie miałaby miejsca w Europie, ale w Azji wszystko jest możliwe.

Coś więcej

Ciekawym doświadczeniem, był zakup zestawu ołówków i zeszytów od lokalnej sprzedawczyni na łódce na środku największego jeziora w Kambodży. W drodze powrotnej cały ten asortyment rozdałam lokalnym dzieciom.

Rozdanie dzieciom artykułów szkolnych © Małgorzata Kicińska

Kolejną podróż zamierzam zaplanować z zarezerwowaniem jednego dnia na wizytę w placówce edukacyjnej lub ośrodku rodzinnym, gdzie rozdam więcej takich upominków. Bo ten moment sprawił, że cała ta podroż nabrała znaczenia!

Dla niezdecydowanych dodam, że wbrew powszechnie panującej opinii, to Azja jest bezpiecznym regionem do podróżowania dla kobiet. Na podstawie rozmowy z Małgorzatą Kicińską opisała Eliza Kowalska. Jeśli znajdziesz pół godziny czasu wolnego, opowiedz nam i Ty swoje wspomnienia z podróży.

Czy zainteresowała Cię moja historia?

Co myślisz?