KATEGORIE

Stolica mody i piłki nożnej. Podpowiadamy, co można robić w tym mieście podczas babskiego wypadu.

Razem z dwiema przyjaciółkami postanowiłyśmy zrobić sobie prawdziwie babski wypad do Mediolanu. To największe włoskie miasto handlowe i prawdziwa europejska stolica mody.

Czy Mediolan to tylko stolica mody?

Swoje siedziby mają tutaj Prada, Dolce & Gabbana czy Armani, które znane są nawet największym ignorantom mody. Niech Was jednak nie zmyli liczba butików, wbrew pozorom jest tutaj, co zwiedzać. W Mediolanie rządziły rodziny Sforzów i Viscontich, wtedy to miasto nazywano „drugimi Atenami” i po nich zostało mnóstwo eleganckich pałaców.

Zwiedzanie zaczęłyśmy od numeru jeden w Mediolanie, czyli Piazza del Doumo wraz z gotycką katedrą. Zobaczyłyśmy Palazzo Reale i Museo del Duomo. Obejrzałyśmy znaną na całym świecie operę, Palazzo dell’Ambrosiana i castello Sforzesco. Nic Wam nie mówią te nazwy? Nie martwcie się. Przed przyjazdem do Mediolanu również prawie nic nie wiedziałyśmy na temat zabytków tego miasta. Szybko jednak okazało się, że do Mediolanu warto przyjechać – nie tylko na zakupy.

Wspomniany Piazza del Duomo to główny plac starego miasta. Stoi na nim katedra Duomo, której fasada jest oszałamiającym połączeniem gotyku i baroku. Główny portal to dzieło Pelegrina Tabaldiego. Budowa tej katedry rozpoczęła się w 1386 roku, ale prace trwały aż… pięć wieków! Trudno to sobie wyobrazić. Początkowo budowę opłacał ówczesny władca Mediolanu – Gian Galeazzo Visconti. Nie płacimy za wstęp do katedry, sięgnąć do portfela trzeba dopiero przy wejściu do skarbca lub na dach (wejście schodami – 8 euro, natomiast wjazd windą – 12 euro). W środku oglądamy ogromne witraże i największy na świecie zegar słoneczny (z 1786 roku). Warto również zaznaczyć, że jest to trzeci, co do wielkości kościół w Europie. Potem decydujemy się na wytrawnego pączka z mozzarellą w Panzerotti, czyli cukierni niedaleko Duomo.

Piazza del Duomo © Riccardo Bertani / 500px

Pałace, opery i muzea

Idziemy na południe od katedry i natykamy się na Palazzo Reale, czyli pałac królewski zbudowany w XVIII wieku. W środku znajduje się muzeum katedralne z interesującymi eksponatami… ale tylko dla prawdziwych wielbicieli sztuki. Nas bardziej zaciekawiła elegancka arkada Galeria Vittorio Emanuele II, która znajduje się na północ od Duomo. To galeria z luksusowymi butikami i przytulonymi kawiarniami. To tutaj odbywa się prawdziwy targ próżności! Mediolańczycy nie bez powodu mówią o tej galerii – salon miasta.

Przechodząc przez Piazza Della Scala po lewej stronie mamy gmach opery Teatro alla Scala. W budynku znajduje się też muzeum, ale oglądamy go tylko z zewnątrz, bo jesteśmy w porze obiadowej i jest zamknięte. Nie decydujemy się też na wizytę w operze. Wiem, że cena za bilet zaczyna się od 100 euro. To sporo. Jesteśmy jednak zgodne, co do tego, że jeżeli uda nam się jeszcze kiedyś wrócić do Mediolanu to spakujemy ze sobą, chociaż jedną wieczorową kreację i wysłuchamy opery na żywo. Gdzie, jeśli nie we Włoszech?

Salon w La Scala © Sohail Fazluddin / 500px

„Ostatnia Wieczerza” autorstwa Leonarda da Vinci, prawdę mówiąc nas rozczarowała… Być może jest temu winne złe odrestaurowanie obrazu, być może to, że został wykonany techniką olejną zamiast użycia tradycyjnej metody malowania fresków. W każdym razie warto wejść do klasztoru Santa Maria delle Grazie i przekonać się samemu. Pamiętajmy tylko, że klasztor jest zamknięty w poniedziałki – to po pierwsze. A po drugie już przed wyjazdem do Mediolanu koniecznie zarezerwuj bilet przez Internet. W okresie wakacyjnym, kiedy napływ turystów jest większy będzie potrzebne nawet miesięczne wyprzedzenie.

Mamy ochotę nadal obcować ze sztuką, a więc udajemy się do Palazzo Bagatii Valsecchi, czyli pałacu, który do 1974 roku był własnością rodziny Valsecchich. Można go zwiedzać już od ponad dwudziestu lat. W środę do pałacu wchodzimy za 6 euro (normalna cena to 9 euro). We Włoszech zawsze pytajmy o zniżki przy wejściach do muzeów i galerii, często obowiązują dla dzieci oraz dla studentów.

Co jeszcze robić w Mediolanie?

Wszystkim oszczędzającym jesteśmy również winni pewną informację, że w restauracjach do rachunku doliczane jest coperto, a więc symboliczna kwota (1-2 euro) „za nakrycie”. Ponadto, jak prawie w każdym europejskim mieście, możemy spotkać się z tym, że należy dać kelnerowi 10% napiwku. Aby schronić się przed upałem warto odpocząć w Parco Sempione, czyli we wspaniałym, zielonym parku. My właśnie tak zrobiłyśmy. Tutaj posilamy się kupionymi wcześniej canolli, czyli rurkami wypełnionymi ricottą i migdałowymi ciasteczkami. Jak wspomniałam był to babski wypad, a więc podarowałyśmy sobie wycieczkę na San Siro, szczególnie, że dojazd z centrum na stadion nie jest taki prosty.

Podobno jednak to miejsce robi wrażenie – szczególnie na turystach płci męskiej. Sama znam kilku mężczyzn, którym Mediolan bynajmniej nie kojarzy się z modą, a właśnie z piłką nożną. Dużą popularnością cieszą się, bowiem kluby: A.C. Milan i Inter Mediolan, które są dumą narodową Włochów.

Arena © Mauro Federici / 500px

Po zmierzchu korzystałyśmy z uroków aperitivo. Co to takiego? To odpowiednik Happy Hour. Najczęściej tę promocję spotyka się pomiędzy godziną 18, a 21. Jeżeli zamówimy drinka (najczęściej w cenie od 8 euro wzwyż) możemy w zasadzie bez limitu korzystać ze stołu z przekąskami. Wśród nich kawałki pizzy, różnorodne pasty, wędliny czy ciepłe przekąski. Najczęściej wieczory spędzałyśmy w dzielnicy Navigli, gdzie jest mnóstwo pubów, a kluby otwarte są do samego rana. Sporo osób będąc w Mediolanie wybiera się także na przynajmniej jednodniową wycieczkę do Bergamo. Nam niestety zabrakło na to czasu.

Co warto przywieźć ze sobą jako pamiątkę z Mediolanu? Polecam limoncello, czyli cytrynowy likier, oliwę z oliwek oraz włoskie wędliny, w tym szczególnie salami i szynkę parmeńską. Moje koleżanki zaopatrzyły się też w piękne szale. Każdego dnia spacerowałyśmy kilka dobrych kilometrów. Oglądałyśmy witryny sklepowe, raczyłyśmy się prawdziwie włoskimi lodami, zwiedzałyśmy cudowne galerie. Chociaż Mediolan nie zachwyca od pierwszego wejrzenia, to jednak sporo zyskuje przy bliższym poznaniu. Jeśli znajdziesz pół godziny czasu wolnego, opowiedz nam i Ty swoje wspomnienia z podróży.

Czy zainteresowała Cię moja historia?

Co myślisz?