KATEGORIE

Odkrywanie niezwykłej przyrody wyspy Mauritius

Na pierwszą egzotyczną wyprawę w moim życiu wybrałam się z narzeczonym na Mauritius. I był to świetny wybór. Po długiej podróży samolotem wylądowaliśmy na wyspie.

Na śnieżnobiałej plaży

Nasz hotel znajdował się w południowo wschodniej części Mauritiusu, tuż obok plaży Blue Bay. Po raz pierwszy widziałam śnieżnobiały piasek, zielone palmy i niezwykle niebieską wodę Oceanu Indyjskiego. Poczułam się jak w raju!

Plaża na Mauritius © JulienB / 500px

Dni spędzaliśmy opalając się na nieziemsko pięknej plaży, kąpiąc się w przyjemnie ciepłej, czystej wodzie, czyli po prostu odpoczywając. Kupiłam też płetwy i maskę z rurką, żeby spróbować snorkelingu. Mogłabym całe dnie pływać w oceanie, obserwować rafy koralowe i kolorowe ryby, przepływające tuż obok mnie. Ale wyspa oferuje nie tylko piękne plaże.

W okolicy, w której byliśmy zakwaterowani, nie brakowało innych atrakcji. Wybraliśmy się na przykład zobaczyć na własne oczy słynną „ziemię siedmiu kolorów” w parku narodowym Chamarel. Na żywo ten prawdziwy cud natury wygląda o niebo lepiej niż na zdjęciach.

Park Narodowy Chamarel, Ziemia Siedmiu Kolorów © Vidit Luthra / 500px

Wydmy, zbudowane z ziemi pochodzenia wulkanicznego, mienią się różnymi kolorami! W zależności od pory dnia ziemia zmienia barwy jak w kalejdoskopie.

Ziemia Siedmiu Kolorów © António José Ribeiro / 500px

Trochę historii

W tej części wyspy można też zobaczyć pozostałości najstarszych fortyfikacji, wybudowanych przez Holendrów. Mimo, że wyspa została odkryta przez Portugalczyków na początku XVI wieku, to właśnie Holendrzy skolonizowali ją ponad wiek później. Później wyspa przeszła w ręce Francuzów, a następnie Brytyjczyków, by w końcu uzyskać niepodległość.

Odwiedziliśmy Mahébourg, niegdyś ważne miast portowe założone przez Francuzów, a dziś rybackie miasteczko. Z przyjemnością obserwowałam, jak starsi mężczyźni wypływają na szerokie wody w małych, drewnianych łódeczkach, by w sieci łowić egzotyczne ryby, które potem świeżutkie można zamówić w jednej z knajpek.

Mahébourg wczesnym porankiem © Satyajeetsingh Sayjadah / 500px

Poszczęściło się nam, bo odwiedziliśmy miasteczko w poniedziałek, a właśnie wtedy w centrum odbywa się słynny uliczny targ. Lokalni sprzedawcy prosto z pudełek ustawionych na motorynkach oferują przysmaki wyspy, na przykład pyszną samosę, coś w rodzaju pierożka w kształcie trójkąta wypełnionego warzywami lub mięsem.

Kuchnia wyspy łączy w sobie wiele kultur, znajdziemy tu między innymi wpływy portugalskie, afrykańskie czy właśnie hinduskie.

Kratery i świątynie

Wybraliśmy się też na wycieczkę do leżącego bardziej na południu, powstałego podczas panowania Francuzów miasteczka Curepipe, w którym zachowały się jeszcze budynki z czasów kolonialnych.

Z miasteczka wybraliśmy się pod nieaktywny wulkan Trou aux Cerfs, który ma podobno aż 700 tysięcy lat! Krater tego wulkanu jest niesamowity!

Wulkan Trou aux Cerfs © Etienne Thomas-Derevoge / 500px

Jednak to nie był koniec atrakcji tego dnia, bo pojechaliśmy jeszcze do położonego niedaleko, hinduskiego sanktuarium Grand Bassin. Sanktuarium to znajduje się nad malowniczym jeziorem w kraterze wulkanu. Według starych wierzeń jest ono połączone z rzeką Ganges.

Grand Bassin, Mauritius © Keshav M. Aumeer / 500px

Przy samym świętym dla Hindusów miejscu stoi wysoki na 33 metry posąg Śiwy. To miejsce jest pełne mistycyzmu.

Posąg Shiva © Jury Paoletti /500px

Po podróży pełnej pięknych widoków i niecodziennych wrażeń wróciliśmy do naszego hotelu i od razu poszliśmy odpocząć na plażę. Przed nami było jeszcze wiele rzeczy do odkrycia na tej niezwykłej wyspie. Jeśli znajdziesz pół godziny czasu wolnego, opowiedz nam i Ty swoje wspomnienia z podróży.

Czy zainteresowała Cię moja historia?

Co myślisz?