KATEGORIE

Kreta to piękne plaże, ciepłe morze, dźwięk cykad i pełno historii

Wakacje na Krecie planowałam już od jakiegoś czasu. Wydawało mi się, że to idealne miejsce na udany urlop. Oprócz słońca, pięknych plaż i krystalicznie czystego morza na tej największej z greckich wysp jest też wiele pięknych miejsc wartych zobaczenia.

Plaża, krystalicznie czyste morze

Na wyobraźnię działa też to, że to właśnie na Krecie powstała pierwsza cywilizacja w całej Europie. Przez wieki wyspa przechodziła pod różne panowania, co wpłynęło na dużą różnorodność w kulturze i architekturze.

Na własną rękę z Wojtkiem, moim mężem, znaleźliśmy prywatną kwaterę w małej, cichej miejscowości Kalamaki. Wynajęliśmy przytulny pokój w domu, a naszymi gospodarzami było sympatyczne, starsze małżeństwo. Codziennie częstowali nas jakimiś greckimi przysmakami albo szklaneczką ouzo. Nikolaos, pan domu, mówił nawet płynnie po angielsku, dzięki czemu mogliśmy się bez problemu komunikować.

Wioska na Krecie. ⓒ Ritvars Kalnkambers / 500px

Postanowiliśmy połączyć odpoczynek z aktywnym zwiedzaniem. Ani ja, ani mąż nie jesteśmy typem wczasowiczów, których zadowala tygodniowe leżenie brzuchem na plaży. Chociaż oczywiście nie mogliśmy sobie odpuścić tej przyjemności, zwłaszcza, że plaża w Kalamaki jest czysta i mało zatłoczona. Wyglądało to więc tak, że jeden dzień spędzaliśmy na plaży w Kalamaki, przesiadywaliśmy w tawernach delektując się świeżymi owocami morza, a drugiego jechaliśmy zwiedzać okolice. Lubię odwiedzać nowe miejsca bez pośpiechu, ustalonego planu i na własną rękę. Dlatego zamiast wykupienia wycieczki wypożyczyliśmy samochód i postanowiliśmy trochę pozwiedzać wyspę, korzystając z papierowego przewodnika, jak i wskazówek naszego przemiłego gospodarza.

Chania

Pojechaliśmy do położonej jedynie dziesięć minut drogi od Kalamaki Chanii, drugiego co do wielkości miasta na Krecie. Chania jest pełna historii, została założona jeszcze w czasach minojskich, widać też wpływy bizantyjskie, weneckie i ottomańskie, bo miasto przechodziło z rąk do rąk. W starym centrum, otoczonym murami obronnymi, stoją kamieniczki w weneckim stylu, a wąskie ulice prowadzą do portu z XIV wieku. Oprócz kościołów zachowały się też meczety, chyba najładniejszy jest Meczet Janczarów, w którym dzisiaj znajduje się galeria sztuki.

W Chanii tętni życie, jest dosyć tłoczno. Zostaliśmy tam do wieczora, spacerując wzdłuż brzegu, zjedliśmy też kolację w lokalnej tawernie. Chania to popularne miejsce wśród młodych turystów, bo pełno tu barów i głośnych klubów. My z mężem lata młodzieńczych szaleństw mieliśmy już dawno za sobą, więc woleliśmy spokojny odpoczynek w małej Kalamaki. Wieczorami przesiadywaliśmy w ogrodzie przy domu, a pan Nikolaos puszczał nam ze starego magnetofonu swoje ulubione piosenki, czasem porywając do tańca swoją żonę albo mnie. Co wieczór słychać tez było cykady, podobno występują licznie na całej wyspie.

Miejscowość Chania na Krecie. ⓒ Pawel Tomaszewicz / 500px

Pojechaliśmy też w głąb wyspy, trochę bez celu, liczyliśmy na to, że po drodze trafimy na jakąś ciekawą miejscowość. Uwielbiamy z mężem podróżować autem, bo w każdej chwili możemy się zatrzymać, by podziwiać widoki, zmienić trasę czy zabawić w jakimś ciekawym miejscu na dłużej. Prowadzenie auta dla niektórych jest stresujące, dla mnie odwrotnie, jazda po nowych, nieznanych drogach relaksuje mnie i dodaje energii.

Włóczyliśmy się po okolicach Chanii. Kreta jest wyspą dosyć górzystą, większe i mniejsze wzgórza tworzą piękny krajobraz. Trafiliśmy do malutkiej wioski, gdzie nasza obecność wzbudziła zainteresowanie starszych panów, siedzących w chyba jedynej w tym miejscu tawernie. Zaprosili nas do siebie i poczęstowali raki, obok ouzo najpopularniejszym napojem alkoholowym na wyspie. Gościnność Greków na każdym kroku mnie zachwycała.

Słuchając szumu morza

Kolejne dni spędzaliśmy, zwiedzając głównie okoliczne plaże i miasteczka. Właściwie każdego dnia można wypoczywać na innej plaży, bo w pobliżu Chanii jest dużo ośrodków wypoczynkowych z dobrze zagospodarowanym wybrzeżem. Nie mogliśmy przepuścić jednak okazji, by na własne oczy zobaczyć jedną z najpiękniejszych plaż w Europie, Elafonisi. To niewielka wysepka położona na południowo- zachodnim krańcu Krety.

Po drodze mijaliśmy malownicze miejscowości i podziwialiśmy krajobraz Krety. Na Elafonisi można dostać się, przechodząc przez malowniczą lagunę i brodząc w ciepłej wodzie. Piasek na szerokiej plaży jest drobny, miękki, o lekko różowym kolorze. Do tego krystalicznie czysta woda mieni się w odcieniach zieleni i błękitu. Przy brzegu rosną drzewa powyginane przez wiatr, wyglądają jak z bajki. Na tej plaży, idealnej na romantyczne popołudnie we dwoje, można bez problemu o wszystkim zapomnieć. My zrobiliśmy sobie piknik, wykąpaliśmy się w przezroczystej wodzie i poleżeliśmy na plaży, słuchając szumu morza.

Plaża Elafonissi z piękną plażą z białego piasku i turkusową wodą. ⓒ Constantin Stanciu / 500px

Najbardziej podoba mi się, że życie na wyspie płynie wolno, bez pośpiechu. Wczesnym popołudniem sklepy są pozamykane, bo z nieba leje się skwar, wszyscy udają się więc na sjestę. Pod wieczór miasteczka znów odżywają, a tawerny do ostatniego stolika zapełniają się wesołymi mieszkańcami. Mówi się, że na dobre samopoczucie Greków wpływa słońce i zdrowa dieta, oparta na oliwie z oliwek, świeżych warzywach i owocach morza.

Obserwując wesołych mieszkańców wyspy wydaje się, że kryzys nie dotknął Krety tak bardzo jak reszty Grecji, ale może być i tak, że mimo kłopotów finansowych państwa Kreteńczycy i tak potrafią cieszyć się życiem. Do Polski zabrałam ze sobą z Krety oliwę z oliwek i butelkę ouzo, by po powrocie zaprosić znajomych i popijając z nimi ten anyżowy trunek opowiedzieć im o wycieczce na Kretę, gdzie spędziłam jedne z bardziej udanych wakacji. Jeśli znajdziesz pół godziny czasu wolnego, opowiedz nam i Ty swoje wspomnienia z podróży.

Czy zainteresowała Cię moja historia?

Co myślisz?