KATEGORIE

Kenia z dreszczykiem, przygody z tubylcami i dziką przyrodą

Kenia zawsze kojarzyła mi się z prawdziwą czarną, dziką Afryką oraz filmem „Biała Masajka”. Afryka to również safari, polowanie z aparatem w ręku na dzikie zwierzęta. Nie zawiodłam się, ten egzotyczny kraj to naprawdę kwintesencja Czarnego Lądu.

W roli paparazzi

Bardzo lubię fotografować, zwłaszcza tubylców podczas swoich codziennych prac, w dziwnych sytuacjach. Fotografować z zaskoczenia, być „niewidzialnym”. Zdjęcia niepozowane często pokazują wiele emocji na ludzkich twarzach. Wdzięcznymi obiektami są również zwierzęta. Ustrzelić aparatem dzikie zwierzę w swoim naturalnym środowisku to dla mnie wyzwanie połączone z nutą adrenaliny.

Antylopy ⓒ Agnes Harper

Gdy wyruszam w głąb czarnego lądu, czuję przypływ energii i dreszczyk emocji. Jestem ciekawa co mnie spotka, jakie dzikie zwierzę dziś spojrzy mi w oczy. W Kenii fantastycznymi miejscami do uwieczniania w kadrze aparatu przepięknych terenów oraz zwierząt jest Park Tsavo East oraz wioska masajska.

Afrykańskie społeczeństwo różnie reaguje na aparat. W Mombasie często tubylcy bardzo negatywnie reagowali, gdy próbowałam ich sfotografować. Zdarzało się nawet, że kiedy robiłam zdjęcia z busa, niejeden Kenijczyk rzucił w nas kamieniem. Kierowca busa upominał wszystkich, abyśmy nie fotografowali w Mombasie tubylców, tym bardziej kiedy nie może odjechać, bo stoimy w korku. Jak już wyjechaliśmy z korka, pstrykaliśmy zdjęcia dyskretnie z ukrycia - bez flesza, utrzymując aparat poniżej twarzy.

Wioska Masajska i Mombasa ⓒ Agnes Harper

W mniejszych miejscowościach jest zdecydowanie przyjaźniej, ale często za zdjęcie trzeba wręczyć napiwek. Po napiwku ładnie pozowali, ale mnie również chodziło o zdjęcia z ukrycia - niepozowane. Dlatego znalazłam na to sposób - udawałam, że robię zdjęcia pejzażom :) Czasami zdarzało się, że tubylec zwrócił mi uwagę, że nie życzy sobie zdjęć. Wówczas kazałam mu się przesunąć i prosiłam, żeby nie wchodził mi w kadr, bo przecież za nim znajduje się dużo atrakcyjniejszy obiekt :)

Ekstremalna przejażdżka rikszą

W Kenii miałam kilka przygód, które utkwiły mi w pamięci. Jedną z nich była wyprawa z hotelu do pobliskiego centrum handlowego, oddalonego może niecałe 3 km. Brzmi niewinnie, prawda?

Byliśmy wcześniej przestrzegani przez rezydentkę naszego biura podróży, aby absolutnie nie wychodzić poza teren hotelu nocą. W Kenii bramy wejściowe na plażę z hotelu są zamykane po godzinie 18:00. Na straży przy murze stoi ochroniarz, aby nikt nieproszony nie wchodził po tej godzinie do hotelu.

Masajowie ⓒ Agnes Harper

W związku z tym, że wyjście o zmroku było bardzo ekstremalne i ryzykowne, wybrałam się wraz z moim tatą, jak było jeszcze widno. Spod hotelu za drobną opłatą postanowiliśmy wziąć rikszę. Doradzono nam, że to najlepszy sposób. Ku naszemu zdziwieniu, podjechał młody Afrykanin i wskazał mi miejsce do siedzenia na bagażniku roweru :) Do mojego ojca podjechała identyczna "riksza". Nie pozostało nam nic innego jak wsiąść, ponieważ zapewniali nas, że w okolicy rikszy o lepszym standardzie nie znajdziemy. Czuliśmy się trochę nieswojo, bo nie tak to miało wyglądać. Poza tym, ruch w Kenii jest lewostronny, więc jechałam do centrum handlowego na bagażniku „pod prąd” :) Niesamowite przeżycie.

Gdy dojechaliśmy na miejsce rikszarze poprosili nas, aby kupić im jeszcze mleko w sklepie. Zapewnili, że będą na nas czekać.

Mały Masaj ⓒ Agnes Harper

W samym centrum handlowym byliśmy może 15-18 minut. Po wyjściu z budynku okazało się, że jest zupełnie ciemno!!! Nie wzięliśmy pod uwagę, że słońce na równiku zachodzi bardzo szybko. Z wielkim trudem odnaleźliśmy naszych taksówkarzy i wsiedliśmy na bagażniki.

W pewnym momencie jeden z nich skręcił w polną ścieżkę bez świateł - "droga na skróty”. Było bardzo ciemno, więc wołałam od czasu do czasu do taty, czy jedzie ze mną i czy wszystko jest w porządku. Mój strach potęgowała świadomość tego, że nie za bardzo im ufałam, ponieważ wcześniej próbowali sprzedać nam coś do palenia ( podejrzewam, że miejscowe ,,zioło").

Mój tata też był wystraszony, dojechaliśmy jednak cali i zdrowi do hotelu. Tato przyznał, że nigdy w życiu by nie przypuszczał, że w środku nocy będzie jechał w ciemnym lesie na bagażniku u jakiegoś Afrykanina :)

Rozwścieczone słonie

W Kenii organizowane są na safari wycieczki fakultatywne jedno i dwudniowe. Ja wybrałam pełną opcję. Pierwszego dnia przyjechaliśmy minibusem z podnoszonym dachem do wschodniej części parku narodowego Tsavo. Po wjeździe do parku czekało na nas safari. Około południa był obiad w Voi Safari Lodge, a potem przejazd do rezerwatu Taita Hills. Kolację i nocleg spędziliśmy w Saltlick Lodge.

Drugiego dnia wczesnym rankiem był wyjazd na safari w rezerwacie. W związku z tym, że w nocy padało, teren był podmokły i grząski. Czerwona masajska ziemia wyglądała cudnie.

Ja i Słonie ⓒ Agnes Hamper

Spotkaliśmy wówczas bawoły i słonie. Po pewnym czasie słoni naprawdę mieliśmy już dość, ponieważ spotykaliśmy je na każdym kroku. Widzieliśmy je z bliska, całe rodziny, więc po pewnym czasie znudziliśmy się nimi i nie zwracaliśmy na nie uwagi.

Gdy po drugiej stronie drogi zobaczyliśmy bawoły, wszyscy złapali za swoje aparaty i zaczęli je fotografować. Nagle usłyszeliśmy ryk słonia. Odwróciliśmy się i ujrzeliśmy rozwścieczoną słonicę z małymi biegnącą w naszą stronę! Była olbrzymia i zła. Może czuła się zagrożona i chciała chronić swoje małe albo była zazdrosna, że nie jest w centrum naszego zainteresowania :)

Safari ⓒ Agnes Harper

Kierowca - tubylec zareagował szybko i mocno nacisnął pedał gazu. Wówczas ,,zaboksowaliśmy", bo teren był podmokły! To były ułamki sekund. Udało nam się jakoś wyjechać, ale pamiętam, że te chwile grozy przeciągały się w nieskończoność. Naprawdę było niebezpiecznie. Gdyby słonie zdążyły do nas dobiec, zostalibyśmy w mgnieniu oka staranowani . Nawet kierowca nie mógł dojść do siebie po tej sytuacji, chociaż wydawać by się mogło, że już wiele przeszedł na safari.

Kilka porad

Plaże są piękne, białe jak śnieg. Najbielsze, jakie widziałam. Choć mało kto wychodzi na plaże, bo się boi. Ostrzegali nas, że jak chcemy pospacerować, to lepiej udać się w prawą stronę, bo jeżeli wybierzemy spacer z lewej strony hotelu to możemy spotkać nieciekawe towarzystwo.

Ja z Masajem ⓒ Agnes Hamper

Jeśli chcecie wybrać się do Mombasy np. na targ, to najlepiej tylko z ciemnoskórym ochroniarzem. Niestety biały nie potrafi tak dobrze się dogadać podczas targowania oraz załagodzić niektóre potencjalne nieporozumienia podczas zakupów.

Nie polecam też nosić złota, biżuterii i zegarków. Do dnia dzisiejszego mam w pamięci opowieść o Szwedzie, który wylegiwał się na terenie hotelu, aż tu nagle z zarośli wyskoczył tubylec z maczetą, odciął mu rękę ze złotym zegarkiem i szybko z nią uciekł. Nie wiem, czy to mity, czy prawdziwa historia, ale będąc w Kenii często o tym myślałam.

Rozrabiaki ⓒ Agnes Hamper

Pewnego razu małe dzieci wygłupiały się i goniły za znajomą z hotelu. Kiedy już ją dopadły, zaczęły ją dotykać, głaskały się po brzuchu i krzyczały „Yummy yummy” - żartowały sobie, że chcą ją zjeść :)

Pomimo rozmaitych niebezpiecznych sytuacji, zakazów, nakazów, bardzo mi się podobało w Kenii i na pewno tam wrócę :) Jeśli znajdziesz pół godziny czasu wolnego, opowiedz nam i Ty swoje wspomnienia z podróży.

Czy zainteresowała Cię moja historia?

Co myślisz?