KATEGORIE

Dubaj to metropolia zbudowana na pustyni. Tu wszystko jest największe, najwyższe

W czerwcu ubiegłego roku postanowiłyśmy z moją siostrą Patrycją odwiedzić Dubaj. Miasto na pewno nie jest tanie dla turystów, ale to nie znaczy, że jest przeznaczone tylko dla tych z grubym portfelem.

Luksus, przepych i bogactwo

Owszem, noc w jednym z najbardziej luksusowych hoteli kosztuje co najmniej 8 tysięcy zł, ale można zatrzymać się, tak jak my, w hostelu, gdzie warunki są naprawdę przyzwoite, a ceny zaczynają się od 20 euro za noc.

Moje pierwsze wrażenie z Dubaju to ogrom przepychu i bogactwa, którym wszystko tu opływa. Przyjezdnym od razu rzuca się w oczy Burdż al-Arab, wizytówka miasta. To jeden z najbardziej luksusowych (ma siedem gwiazdek) i najwyższych (wysoki na ponad trzysta metrów) hoteli na świecie, który zaprojektowano tak, by wyglądał jak żagiel na pełnym morzu. Zresztą, opowiadając znajomym o moich wrażeniach z Dubaju, często powtarzałam słówko „naj”. Hotel- żagiel wybudowano na jednej z trzech Wysp Palmowych, największych na świecie sztucznych wysp.

© Dalia Al Ameen /500px

Na wyspach, które z lotu ptaka rzeczywiście przypominają palmy, pełno jest luksusowych mieszkań, hoteli i centrów handlowych. W Dubaju stoi też najwyższy wieżowiec na świecie: Burdż Chalifa. Widok z tarasu na 124 piętrze ( na które zabiera nas najszybsza winda na świecie) zapiera dech w piersiach.

W Dubaju znajduje się też największe centrum handlowe na świecie: Dubaj Mall, którego powierzchnia równa się prawie 50 boiskom piłkarskim! Nasz budżet nie pozwalał nam na zakupy w luksusowych sklepach, ale i tak tam zajrzałyśmy, by podziwiać wielkie akwarium, gdzie spokojnie pływają dziesiątki gatunków ryb, nie robiąc sobie nic z tysięcy zakupowiczów.

Szariat i T-shirt

Tuż obok centrum znajduje się kolejna atrakcja z serii „naj”: tańczące fontanny. Codziennie pod wieczór zaczyna się wielkie show: podświetlone fontanny długie na prawie 300 metrów zaczynają „tańczyć” w rytm muzyki. Usłyszymy zarówno pieśni arabskie, jak i zachodnie hity Celine Dion czy Michaela Jacksona. Fontanny to jedna z moich ulubionych atrakcji w Dubaju, wracałyśmy tam prawie co wieczór, by jeszcze raz obejrzeć ten niesamowity spektakl.

Podczas całego pobytu majowe słońce dawało nam się mocno we znaki, temperatury dochodziły do ponad 30 stopni. Planując naszą podróż specjalnie wybrałyśmy termin poza sezonem wakacyjnym, bo wtedy ciężko wytrzymać tutejsze upały. Na szczęście od upałów można uciec, kąpiąc się w ciepłym morzu nad Zatoką Perską a potem odpoczywając na jednej z publicznych plaż, na przykład szerokiej i czystej Jumeirah. Jeśli jednak znudzi nam się ciepłe morze i upalna pogoda, nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować sportów zimowych. W centrum handlowym Mall of Emirates można na przykład pojeździć na nartach na krytym stoku. Czego tu nie ma!

Jeśli chodzi o obyczaje, należy pamiętać, że to kraj muzułmański, gdzie panuje prawo szariatu. Jednak ze względu na wielką liczbę obcokrajowców, którzy tu pracują albo przyjeżdżają na wakacje, reguły są dosyć liberalne. Alkoholu można bez problemu napić się w knajpach i restauracjach, ale nie można go spożywać w miejscach publicznych. Jeśli chodzi o ubiór, nikogo nie dziwi już obraz zakrytej od stóp do głów kobiety, stojącej obok dziewczyny w krótkich spodenkach i T-shircie.

Dubaj ©Sanjay Pradhan /500px

Deira i Bur Dubai

Dubaj stał się najnowocześniejszą metropolią w arabskiej części świata w ciągu ostatnich 30, 40 lat. Dzięki odkryciu złóż ropy naftowej w niesamowitym tempie na piaskach pustyni wyrosło to miasto, które wydaje się być zachcianką bogatego szejka, który postanowił mieć wszystko „naj”. Wcześniej była tu mała, kupiecka osada. Po paru dniach znudził nam się widok szklanych biurowców i luksusowych hoteli, ale na szczęście Dubaj ma o wiele więcej do zaoferowania, niż tylko nowoczesne budowle. Nie mniej zachwycające są mniej turystyczne, ale zdecydowanie warte odwiedzenia dzielnice Deira i Bur Dubai.

© Dr. Sami Sultan / 500px.com

Do Deiry dojechałyśmy dubajskim metrem. Gdy wyszłyśmy na zewnątrz, naszym oczom ukazały się niskie budynki w arabskim stylu i wąskie ulice. Panuje tu uliczny gwar i chaos: kierowcy podstarzałych samochodów nic nie robią sobie z przepisów drogowych. Na małych placach stoją kramy ulicznych handlarzy, sprzedają ubrania, przyprawy czy owoce morza, a z małych meczetów imamowie śpiewnie wzywają do modlitwy. Na wybrzeżu stoją małe, drewniane stateczki wypełnione różnego rodzaju towarami. By dostać się na drugi brzeg rzeki, na Bur Dubai, trzeba wsiąść w „abrę”, chybotliwą łódkę (koszt biletu to jedynie około 1zł). Wrażenia niezapomniane.

Bur Dubai to historyczna część miasta, w której znajduje się Fort Al.- Fahidi, najstarsza budowla Dubaju pochodząca z końca XVIII w. Fort w przeszłości miał bronić miasto przed intruzami, był siedziba władców i służył jako więzienie. Dzisiaj mieści się tu Muzeum Dubaju, w którym dowiemy się, jak wyglądało miasto przed odkryciem złóż ropy naftowej. Pełno tu eksponatów z dawnych czasów, na przykład starej broni, przedmiotów codziennego użytku i instrumentów muzycznych. W chłodnych podziemiach fortu z kolei znajdują się ekspozycje pokazujące wioskę Beduinów, zakład kowalski czy proces budowy łodzi. Po kilkudniowym podziwianiu nowoczesnych budynków w „nowym” Dubaju, zwiedzając Deirę i Bur Dubai czułam się, jakbym przeniosła się do zupełnie innego świata.

Ostatnią atrakcją podczas naszego pobytu w Dubaju była przejażdżka po pustyni. Firm, które oferują tego typu rozrywkę, nie brakuje. Razem z dwoma innymi turystami z Włoch wsiadłyśmy w terenówkę i już po chwili razem z przewodnikiem mknęliśmy po wydmach pustyni. Zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę, by podziwiać pustynny zachód słońca. Był to jeden z najpiękniejszych zachodów, które widziałam w swoim życiu. Kolację zjedliśmy w beduińskiej wiosce, schowanej wśród wydm. Podziwialiśmy występ derwisza i taniec brzucha, siedząc w kucki w wielkim namiocie. Po 22.00 terenówka zabrała nas z powrotem do Dubaju. Poszłyśmy jeszcze z Patrycją ostatni raz zobaczyć tańczące fontanny i pożegnałyśmy się z tym niesamowitym miastem. Jeśli znajdziesz pół godziny czasu wolnego, opowiedz nam i Ty swoje wspomnienia z podróży.

Czy zainteresowała Cię moja historia?

Co myślisz?