KATEGORIE

Lizbona to miasto siedmiu wzgórz, gdzie dawne czasy mieszają się z nowoczesnością

Tym razem na wakacje razem ze swoim chłopakiem postanowiliśmy pojechać do Lizbony. Zarezerwowaliśmy miejsce w niedrogim hotelu i wsiedliśmy w samolot. Podczas naszego pięciodniowego pobytu próbowaliśmy tak zmieścić się w czasie, by zobaczyć najważniejsze atrakcje Lizbony.

Zamek i Miradouro de Nossa

I tak weszliśmy na dumnie górujący nad miastem zamek św. Jerzego, zabytek wymieniany w każdym przewodniku po stolicy Portugalii. Ta dostojna budowla służyła jako twierdza w czasach panowania Maurów, później jako siedziba króla. Zamek ucierpiał znacznie podczas trzęsienia ziemi w XVII w., ale został odbudowany w pierwotnej formie. Warto odwiedzić ten zabytek, chociażby dlatego, że rozciąga się z niego niesamowity widok na całe miasto i rzekę Tag. Zresztą Lizbona słynie z licznych punktów widokowych.

Panorama na Lisbonę © Fernando Vicente / 500px.com

Polecam też spojrzeć na miasto z Miradouro de Nossa Senhora do Monte, popularne miejsce spotkań młodych lizbończyków, którzy przychodzą tu tłumnie pod wieczór, by podziwiać nocną panoramę miasta.

W Lizbonie jest pełno pięknie zdobionych, starych kościołów. Nam udało się odwiedzić kościół Santa Engrácia, którego budowa zajęła ponad 350 lat. Kościół zwieńcza piękna kopuła, która zresztą służyła nam jako punt orientacyjny, bo widać ją niemal z każdego miejsca w mieście. Santa Engrácia to taki nasz Wawel, bo znajdują się w niej grobowce sławnych Portugalczyków.

Tramwajem do Alfamy

Zaliczyliśmy też prawie godzinną podróż słynnym tramwajem 28, który sam w sobie jest atrakcją turystyczną. Ten mały, żółty wagonik jest idealnym sposobem na zwiedzanie Lizbony. Na swojej trasie tramwaj mija najciekawsze zabytki miasta i bez problemu wspina się po stromych uliczkach, można więc oszczędzić nogi. Lizbona leży na siedmiu wzgórzach, dlatego jest pełna ulic to pnących się w górę, to opadających w dół.

Żółty tramwaj © Ricardo Bahuto Felix / 500px

Moją ulubioną częścią Lizbony jest Alfama. To najstarsza dzielnica miasta, która nie została zniszczona podczas wielkiego trzęsienia ziemi z 1755 roku, jak większa część Lizbony. Alfama zachowała więc czar dawnych lat sięgających czasów średniowiecza. To wtedy, podczas panowania Maurów, dzielnica ta najbardziej rozkwitła, pozostałości z czasów tej świetności można podziwiać do dziś.

Alfama to labirynt wąskich, brukowanych uliczek, do których przyklejone są niskie, bielone domki. Na parapetach stoją donice z różnokolorowymi kwiatami i porozwieszane są sznurki, na których suszy się pranie. Na spacer po brukowanych uliczkach, po których trzeba się co rusz wspinać, najlepiej założyć wygodne trampki, by po prostu nie złamać sobie nogi. Nie sposób nie się zgubić pośród gąszczu tych krętych uliczek, ale to jest właśnie urok tej dzielnicy. Spacerując po Alfamie kilka razy trafiliśmy na uroczy placyk schowany wokół domków, na którym starsi panowie grali w szachy albo po prostu siedzieli na prowizorycznych krzesełkach, oddając się rozmowie. Alfama kryje też wiele zabytków, na przykład teatr z czasów rzymskich.

Jest jeszcze jeden powód, dlaczego zakochałam się w Alfamie, chodzi mianowicie o fado. To tradycyjna portugalska muzyka, słowa piosenek mówią o miłości i tęsknocie. Alfama jest pełna fado. Po pierwsze, znajduje się tutaj Muzeum Fado. Po drugie, pełno tu kawiarenek, które pod wieczór wypełniają się melancholijnymi dźwiękami. Warto wstąpić do jednego z takich miejsc, pełnego lokalnych mieszkańców, zamówić kieliszek Porto i wsłuchać się w tę piękną muzykę.

W jednej z takich kawiarenek spędziliśmy jeden z najlepszych wieczorów podczas naszego pobytu w Lizbonie.

Targ złodzieji, plaże ...

Belém to kolejna dzielnica Lizbony, którą warto odwiedzić. To stąd Vasco da Gama rozpoczął swą podróż do Indii. Zwiedziliśmy klasztor Hieronimitów, na którego ścianach i kolumnach widnieją płaskorzeźby przedstawiające ryby, syreny i morskie potwory. Chyba największym symbolem czasów Wielkich Odkryć Geograficznych jest wieża Belém z XVI w., leżąca tuż przy ujściu Tagu do oceanu. Znajduje się tu też monumentalny pomnik odkryć geograficznych, przypominający o tamtych czasach świetności. Dzisiejsze Belem tętni życiem- jest tu pełno kawiarni i parków.

Empowered By Clouds by André Bentes / 500px

Trochę przypadkiem trafiliśmy też na mniej turystyczny Targ Złodziei na obrzeżach Alfamy. To nic innego niż targ staroci, swoją nazwę zyskał dlatego, że w przyszłości odbywał się tu nie do końca legalny handel. Dziś można tu znaleźć praktycznie wszystko: stare meble, używane ubrania, książki, kasety czy nawet przedmioty z czasów II wojny światowej. Ja wśród szpargałów znalazłam pięknie zdobioną bransoletkę. Kupiłam też kilka pamiątek dla znajomych.

Nie mogliśmy się nie wybrać na jedną z lizbońskich plaż. Wybraliśmy tę położoną najbliżej miasta, Carcavelos. Wystarczy 30 minut jazdy pociągiem (na większość plaży można dojechać albo miejskim autobusem, albo właśnie pociągiem) i możemy wylegiwać się na czystej plaży. Oprócz urokliwych uliczek Alfamy, bliskość pięknych plaż i ciepłej wody to jest to, czego najbardziej zazdroszczę lizbończykom.

Kolejnym jakże wielkim atutem Lizbony jest dostępność świeżych ryb i owoców morza. Podczas naszego pobytu w Lizbonie zajadaliśmy się najpopularniejszą tu rybą, świeżym dorszem. Kelner w jednej z restauracji powiedział, że można spróbować tej ryby przyrządzonej na 365 sposobów. Niestety nie mieliśmy czasu by to sprawdzić, ale prawdą jest, że liczba pozycji w menu z dorszem w roli głównej jest imponująca.

Wracając do zwiedzania Lizbony, na koniec odwiedziliśmy jeszcze największe w Europie oceanarium. Można zobaczyć tam tysiące gatunków morskich zwierząt i roślin. Wrażenie jest niesamowite, czułam się, jakbym była na dnie oceanu, a tuż przede mną spokojnie pływały ogromne rekiny. Oceanarium jest położone w nowoczesnej dzielnicy Park Narodów, która została wybudowana na potrzeby Expo’98. Pełno tu wysokich budynków, eleganckich mieszkań i centrów handlowych. Można tu też pospacerować bulwarem wzdłuż Tagu. To właśnie najbardziej spodobało mi się w Lizbonie: mieszanka wciąż żywego ducha dawnych czasów i nowoczesności. Jeśli znajdziesz pół godziny czasu wolnego, opowiedz nam i Ty swoje wspomnienia z podróży.

Czy zainteresowała Cię moja historia?

Co myślisz?