KATEGORIE

Jak długo będzie stało Koloseum, tak długo będzie Rzym

Swoją przygodę z Rzymem rozpoczynamy, gdy samolotem tanich linii lotniczych lecimy na lotnisko Fiumicino, czyli główny port lotniczy we Włoszech.

Plac Wenecki, Forum Romanum, Koloseum i Panteon

Zwiedzanie mamy solidnie zaplanowane, mam nadzieję zobaczyć wszystko to co najważniejsze, chociaż podejrzewam, że nie będzie to łatwe zadanie. Stolica Włoch jest pełna zabytków oraz turystycznych atrakcji. Na początek zwiedzania wybieramy ścisłe centrum miasta, a więc Piazza Venezia - Plac Wenecki i okolice Fontanny di Trevi. Po jednej stronie placu zobaczymy ogromną świątynię Monumento a Vittorio Emanuele II. Sercem tego starożytnego miasta jest jednak Capitolino, czyli Wzgórze Kapitolińskie. Ulicą Via dei Fori Imperiali dojdziemy do Forum Romanum i Koloseum. To właśnie Forum Romanum przez ponad 1000 lat było sercem Rzymu. Podziwiam wielkość i urok tego miejsca. Wrażenie robi na nas Koloseum, które jest największą zachowaną budowlą z czasów Starożytnego Rzymu. To tutaj odbywały się walki gladiatorów. Kupując bilet wstępu do Koloseum (12 euro) w cenie mamy także wejście na Palatyn, czyli wzgórze, gdzie istniała niegdyś rzymska osada. Spacerujemy wśród pięknych ogrodów i robimy sobie

Colosseum © Seth S. / 500px

Obejrzeliśmy też nienaruszony Panteon, który leży w samym centrum miasta. Jego budowę zakończono w 128 roku. Docieramy tam zaraz po zwiedzaniu kościoła Santa Maria sopra Minerva przed wejściem do którego znajduje się zaskakujący posąg słonia. Do Panteonu można też dojechać autobusem linii 116. Zwiedzając Rzym warto wykupić sobie Roma Pass, czyli kartę uprawniającą do wejścia do dwóch muzeów oraz 3-dniowy bilet na przejazdy miejską komunikacją. Taka karta kosztuje 36 euro.

Targujemy się na Campo de’ Fiori i próbujemy włoskiej kuchni

Każdego dnia zapoznajemy się także z pyszną włoską kuchnią. Mogłabym jeść tak codziennie! Co Włosi jedzą na przykład na śniadanie? Głównie słodkie produkty: cornetto, czyli rożek z czekoladą lub z budyniem, ewentualnie bułeczkę z dżemem. Obowiązkowa jest kawa, ja najczęściej decyduję się na cappuccino z wysoką pianką, ale mój mąż zdecydowanie woli czarne i mocne espresso.

Zgodnie z włoskim zwyczajem do obiadu każdego dnia zasiadamy już o 13. Przyznam, że po zjedzeniu tak lekkiego śniadania wtedy już burczy mi w brzuchu. Pamiętajcie, że mniej więcej po godzinie 15 aż do wieczora nic już nie zjecie we włoskiej restauracji! Na obiad najczęściej decydujemy się na jakiś makaron: klasyczną carbonarę lub bolognese. Makaron jest tu ugotowany al dente, czyli dosłownie „na ząb”. Po jedzeniu zdarza się, że otrzymujemy gratis kieliszek limoncello, czyli cytrynowego likieru. Na deser – kawałki zimnego arbuza, które pozwalają mi lepiej znosić upał. Na posiłki lepiej wybierać restauracje oddalone od głównych turystycznych ulic. Jeżeli nie mamy ochoty na duży obiad lub chcemy coś przegryźć pomiędzy posiłkami możemy posilić się w budce z kanapkami na ciepło lub pizzą sprzedawaną na kawałki.

Campo de fiori © Domingo Leiva / 500px

Podczas naszych włoskich wakacji postanowiliśmy także odwiedzić Campo de’ Fiori, aby obejrzeć cudowny rynek i potargować się z miejscowymi przekupkami. Jest tu mnóstwo straganów, między innymi z owocami i kwiatami. Czuję się jak na planie włoskiego filmu. Po przejściu placu skręcamy w prawo w Piazza Farnese, potem wchodzimy w Via di Monserrato przechodząc obok Palazzo Spada. Niestety jest poniedziałek i ta skromna galeria sztuki jest zamknięta.

Watykan

Jedno z przedpołudni postanawiamy poświęcić na zwiedzenie Bazyliki św. Piotra, która znajduje się za Tybrem. Aby dotrzeć do Watykanu jedziemy metrem linii A i wysiadamy na stacji Ottaviono „San Pietro”. Bazylika św. Piotra jest największym kościołem chrześcijańskim, w którym może pomieścić się nawet 60 tysięcy osób. To tutaj swój cel znajduje wiele pielgrzymek. Wstęp jest bezpłatny. Ogromna kopuła projektu Michała Anioła budzi we mnie respekt. Podobno został tu pochowany pierwszy papież, czyli św. Piotr Apostoł. Co trzeba obejrzeć w środku? W pierwszej kaplicy po południowej stronie nawy – Pietę Michała Anioła, baldachim nad ołtarzem autorstwa Berniniego, grobowiec Urbana VIII oraz figurę św. Piotra. Prawie godzinę zajmuje nam też oglądanie samego Zamku św. Anioła. Chcemy też obejrzeć Muzea Watykańskie z salami całymi zdobionymi przez Rafaela. Za bilet płacimy 16 euro. Największe wrażenie robi na nas oczywiście Kaplica Sykstyńska, która jest prawdziwym arcydziełem Michała Anioła. I tut

Święty Światła © Valerio Benincasa / 500px

Ostatniego dnia na kolację wybieramy się do restauracji. A jakże! We Włoszech to całkiem normalne, bardzo często jada się poza domem. Szykuję się na prawdziwą ucztę. Jako antipasto, czyli przystawkę (lub inaczej przekąskę) zamawiam bruschettę z pomidorami. Potem próbujemy ravioli, czyli niedużych pierożków oraz risotto obficie posypanego parmezanem. Na deser postanawiam zamówić tiramisu, a mój mąż decyduje się na pyszne lody. Nie oszczędzamy również na czerwonym winie i zamawiamy wytrawne Chianti. Rzym wieczorową porą wygląda całkiem inaczej.

Warto przejść się po centrum po zachodzie słońca. Nocą inaczej wygląda Fontanna di Trevi – bezsprzecznie najpiękniejsza fontanna w stolicy Włoch. Pośrodku tej fontanny znajduje się posąg Neptuna, któremu jest poświęcona. Uwierzycie, że jest zasilana wodą z akweduktu, który został zbudowany w 19 r. p.n.e.?! W bocznej uliczce znajduje się także Piazza di Spagna ze słynnymi Schodami Hiszpańskimi, czyli jednym z ulubionych miejsc spotkań. Siadamy na tych schodach i rozkoszujemy się atmosferą miejsca. Rzym, choć zatłoczony i upalny objawił się nam jako cudowne miasto pełne fascynującej historii, a jednocześnie cały czas tętniące życiem. Wrzucam monetę do fontanny di Trevi, zamykam oczy i w myślach życzę sobie, żeby wkrótce znów tu wrócić. Jeśli znajdziesz pół godziny czasu wolnego, opowiedz nam i Ty swoje wspomnienia z podróży.

Czy zainteresowała Cię moja historia?

Co myślisz?